piątek, 18 września 2015

Seminarium frisbee z Joanną Korbal - Bydgoszcz 12-13.09

Ostatni weekend był jednym z najbardziej zacnych weekendów jakie przeżyłam. Wybrałyśmy się z Liskiem na seminarium frisbee do Asi Korbal, zorganizowanym przez Agnieszkę Błażejewską w Bydgoszczy. Było to chyba najlepsze semi pod względem Lisiego zachowania, byłam z niej mega dumna.

fot. Beata Rybowicz

W piątek, dzień przed semi pojechałyśmy do Bydgoszczy, na szczęście moje kochane wujostwo tam mieszka, więc nie miałyśmy problemu z noclegiem. W ich domu zachowywała się grzecznie, przez chwilę chciała jedynie unicestwić Roombę, ale wybiłam jej ten pomysł z głowy :D Na dodatek przeżyłyśmy przełomowy moment - Lychee zaczepiła nosem moją prawie sześcioletnią kuzynkę, żeby ta ją pogłaskała! I to kilka razy. Moja Lychee, która boi się dzieci, CSuje gdy głaszczą po bokach i kłapie zębami jak wyciągają ręce w stronę pyska. Sama wpychała owy pysk pod dziecięce ręce :) W końcu przekonywanie Liska dało jakieś rezultaty, dużo dało też podejście młodej, która słuchała moich zaleceń jak postępować z psem. Jej brat bliźniak miał je raczej w poważaniu i jego Li nadal się boi. Ale to i tak dla nas krok milowy, w życiu bym nie pomyślała, że Puczina sama zaczepi dziecko.

fot. Beata Rybowicz

Pierwszy dzień semi rozpoczęliśmy ludzką rozgrzewką, następnie uczyliśmy się kilku sztuczek z wykorzystaniem dysku, kilka już mi nawet nieźle wychodzi :) Następnie po chwili teorii mieliśmy pierwsze wejścia z psami. Ja chciałam podpytać o Lisowe nie łapanie i nie śledzenie niektórych dysków. Po kilku różnych dziwnych rzutach Asia stwierdziła, że ona nie ma pojęcia jak działa mózg Li, bo nie ma jakiegoś systemu, wybiera sobie na chybił trafił o ten złapię, a ten nie. Mam jej rzucać krótkie, dziwne, skręcające dyski i chwalić za każdy przejaw pomyślunku, zobaczymy jak to będzie. 

Tak łapię ładne rzuty :P
fot. Beata Rybowicz

Na drugim wejściu ćwiczyliśmy technikę skoku. Li ma ją taką sobie, czasem uda jej się skoczyć i wylądować ładnie, ale głównie jej tylne nogi cierpią. Najpierw skakała z wiewióra przez hopkę, sporo tego robimy więc poszło jej zacnie. Mięśnie zadu ma fajnie rozwinięte. Muszę tylko stopniowo zwiększać jej wysokość tyczki. Następnie miała hopnąć przez stacjonatę i złapać piłkę lądując ładnie. Z tym już było gorzej, tylne łapki zrzucały tyczkę, bo w jej umyśle była tylko ażurka. Po kilku próbach zaczęło jej wychodzić. Więc w mojej głowie powstał plan skonstruowania hopeczki z rurek (bo nie posiadamy), a co niech osiedlowi gapie mają jeszcze więcej frajdy z naszych treningów. 

fot. Klaudia Gembiak

W niedzielę rozpoczęliśmy zajęcia od nauki nowych rzutów, chicken wychodzi mi super, natomiast "okejka" to u mnie masakra i chyba nigdy nie rzucę tego dobrze :p tak jak forehanda. Uczyliśmy się też japońskich overów. Z teorii dużo było o vaultach, Asia omówiła też fristajlową kartę oceny oraz regulamin USDDN, dużo rzeczy mi się rozjaśniło. 

ja wiem lepiej, zrobię tap, a nie ładuj się
fot. Beata Rybowicz

Na pierwszym wejściu z Puczi próbowałyśmy zrobić vaulta od nogi. Lychee była bardzo zadziwiona że obok leżą frizbiacze i ja ich wcale nie rzucam tylko każę  jej wchodzić na nogę, no jak to tak można. Ze mną na treningach i spacerach bez problemu wchodzi mi na udo i się utrzymuje, a tam nagle zapomniała że to potrafi... Stwierdziła, że zamiast tego będzie mi się odbijać od brzucha. W końcu coś nam wyszło, ale dostałyśmy jako zadanie domowe treningi w rozproszeniach pod postacią leżących dekli oraz samokontrolę na dyski (to już z nią trochę robiłam wcześniej, ale dzięki radom Asi wiem jak dokładnie się za to zabrać i poprawić). 

trwały też testy Back on Tracków

Podczas drugiej sesji zaczęłyśmy robić around the world. Li ma do tej figury naturalne predyspozycje. Dzięki temu mogła trochę poratować mój tyłek. Muszę zapamiętać krótkie rzuty i przemieszczenie się z psem!
Niestety musiałyśmy się zwinąć trochę wcześniej, bo pociąg by na nas nie poczekał. Dostałyśmy też miły upominek od właścicieli placu - Dingo. W torbie znalazł się frizbiacz, breloczek, długopis, naklejka i rabacik. Szkoda, że trwało to tak krótko. Ekipa trafiła się przeboska, psy się dogadywały, miejscówka idealna. Asia świetnie prowadziła semi, dużo z niego wyniosłam. Ma fajne podejście do sportów i do bezpieczeństwa psa. Na prawdę każdemu polecam seminarium z nią!
Wspaniała atmosfera wpłynęła też na Li, klatkowanie miała idealne. Nie pisnęła ani razu, nie drapała. Głównie spała i to jeszcze odwrócona dupką do odsłoniętego wejścia <3
Mam nadzieję na powtórkę ;)


PS. Dzisiaj światło dzienne ujrzał filmik z naszego poprzedniego semi frizbowego. Lis ma dwuseknudowy udział, no ale ma :P 

Filmik jest zasługą Estery Walewskiej i Martyny Rybak ^^

8 komentarzy:

  1. Jeju, tak wam zazdroszczę :(.
    Mam nadzieję, że uda mi się ogarnąć moją glizdę na przyszły rok i tym podobne semi będą stały dla nas otworem. Do Bydgoszczy w końcu nie mam tak znowu daleko :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne ma być na wiosnę :D zapraszam!

      Usuń
  2. Ojej, ja też muszę się kiedyś wybrać na jakieś seminarium! Jak wam zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy dobrze mi się wydaje, że semi z filmiku było w Poznaniu? Moje miasto a nic nie wiedziałam. To mi obrazuje jak bardzo przestałam ogarniać co dzieje się w świecie dog frisbee ;)) Super, że sucza zaczęła przekonywać się do dzieci. Dobrze też, że mogłaś liczyć na współpracę chociaż jednego z nich, bez tego o jakiekolwiek efekty byłoby dużo trudniej. Powodzenia życzę, aby Li znalazła móżdżek i zaczęła łapać (a przynajmniej próbowała) każdy dysk, a nie jak w ruletce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano Poznań, klub Artefakt na morasku dokładnie ;) Nie wiedziałam, że wy też z Poznania :D
      Dziękujemy, mózg na pewno się odnajdzie!

      Usuń
  4. Haha niech się gapią :D
    My co prawda nie frisbujemy super regularnie, ale ćwiczenia na technikę skoku często wykorzystujemy - niestety Abi nie grzeszy zdolnościami latającymi i trzeba to nadrobić ;) Świetne semi, na pewno multum informacji i rad, super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne fotki, no i zdolniacha ten twój border :) Nasz buldożek też zna sztuczki, umie np. podać łapę i zrobić siad :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale spryciarz z niego! Nasz futro najchętniej by tylko leżało:)

    OdpowiedzUsuń